Pierwszy krok, czyli moja wizyta u psychologa…

Wizyta u psychologa. Wstyd? Życiowa porażka? Czy może jednak wsparcie, które wskaże nam odpowiednią ścieżkę życiową i wyciągnie z toku negatywnego myślenia? Sama kiedyś skorzystałam z pomocy psychologa. Długo zastanawiałam się, czy odważyć się na ten krok, bo przecież w naszym społeczeństwie wizyta u psychologa bądź u psychiatry, traktowana jest mało pozytywnie, raczejjak osobista porażka.... Czytaj dalej →

Reklamy

Nieprzyjazna kraina „dreszczowców”…

Jesień to niestety pora nieprzyjazna osobom, które zmagają się z chorobami reumatycznymi...Poranne mgły, które codziennie mnie witają i wilgoć w powietrzu to doskonała pożywka dla bólu stawów... Sztywność i ból stawów jesienną porą zwiększają się...Codzienna tabletka przeciwbólowa staje się towarzyszem życia...bez niej ciężkie jest normalne funkcjonowanie...Można się poczuć niczym Robocop.... Taki los reumatyka, gdy świat... Czytaj dalej →

Wrześniowo-przedszkolnie…

Wakacje szybko minęły i zanim się spostrzegłam dzieci ponownie wędrowały do szkół, przeszkoli i...żłobków. W tym roku pociechy moich przyjaciółek również rozpoczynają nowy etap w swoim życiu;) Synek M. został zapisany do żłobka i jako dzielny mężczyzna musi stawić czoła nowym wyzwaniom;) Nie będzie to łatwe, bo w ostatnim czasie trapią go ciągłe problemy zdrowotne:... Czytaj dalej →

Każdy swoją ścieżkę ma…

Ostatni rok był dla mnie ciężki...Los rzucał mi pod nogi kłody, a ja musiałam za każdym razem podnosić się i mierzyć z życiem...Było ciężko... Gdy inni wypoczywali na wakacjach ja leżałam w łóżku z nogą w gipsie, jesienią moja mama przeszła ciężką operację...Styczeń - najgorszy miesiąc w moim życiu...Momentami myślałam, że umrę razem z moim... Czytaj dalej →

O płynących sierpniowych dniach…

Czas mija bardzo szybko, niedawno był czerwiec, długie dni, a teraz? wieczorem czuć w powietrzu jesień, liście powoli zaczynają zmieniać barwy, a bociany planują odlot do ciepłej Afryki. Przyroda w tym roku tak jakby przyśpieszyła...Już nawet dojrzałe są winogrona na mojej działce, które co roku były idealne dopiero w połowie września... Czas mija...Lato, jesień, zima...I... Czytaj dalej →

Podróżowanie a RZS…

Myślałam, że choroba się zatrzyma, że zawsze będzie w miarę stabilnie, a ja będę bardzo długo sprawna. Było to bardzo mylne myślenie. Mój RZS przybrał formę agresywną i pokrzyżował mi wiele życiowych planów i marzeń… Szpitale, operacje i nieustanny ból i sztywność. To moja codzienność. Niestety choroba postępowała, a ja coraz bardziej rezygnowałam z siebie... Czytaj dalej →

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑