List do towarzysza mego życia…RZS

Na wstępie mego listu chciałabym serdecznie Cię pozdrowić. Bo tak wypada szacunek, kultura  osobista człowieka. Chociaż nie wiem czy Ty wiesz co oznaczają te cechy? Pojawiasz się w życiu człowieka nieproszony, niechciany i rujnujesz życie. Zastanawiam się czasem jaki masz charakter skoro wkraczasz w życie wielu osób i zapewne cieszysz się, gdy dostrzegasz ból i smutek na ich twarzach.  Czy dzika satysfakcja z niszczenia komuś życia jest tak cudowna? Tak wiele pytań mam do Ciebie, a jednocześnie mój mętlik w głowie uniemożliwia mi, aby je zadać. Musisz wiedzieć, że mam do Ciebie ogromny żal. Że byłeś, jesteś i będziesz.

Czemu jesteś tak okropny, że pojawiasz się w życiu małych dzieci, nastolatków, osób starszych i nie dajesz cieszyć się życiem.  Nie myślałeś kiedyś, żeby odpuścić i po prostu zniknąć, bezpowrotnie, bezszelestnie. Tak samo jak się pojawiasz… Zastanów się, czy nie byłbyś szczęśliwszy widząc jak dzieci jeżdżą na rowerze, biegają, nie muszą zażywać leków. Odrobina dobroci na pewno Ci nie zaszkodzi, uwierz mi… Patrząc na młode osoby, które mają oczy pełne łez, bo pokrzyżowałeś im życiowe plany – co wtedy czujesz? Twoje szczęście równa się cierpieniu wielu osób!

Jesteś bardzo silnym przeciwnikiem. Od wielu lat lekarze próbują wyeliminować Cię z mojego życia, a mimo wszystko Ty powracasz. Niczym bumerang.  Żadne leki przeciwbólowe, sterydy, Metrotrexate nie jest Ci straszny.  Twoja chęć pokonania rywala jest tak silna, że śmiejesz się czasami ze starań lekarzy, którzy chcą Cię powstrzymać. Teraz nowością w walce z Tobą jest leczenie biologiczne. Co sobie o nim myślisz? Czujesz się zagrożony? Mam nadzieję, że chociaż przez chwilę strach pojawił się w twych oczach…

Jest jeszcze wiele słów, które chciałabym Ci powiedzieć, ale na dziś już kończę.

Pamiętaj tylko… Wchodząc w życie innych osób wybrałeś sobie godnych przeciwników. I nawet, gdy są chwile, że śmiejesz się nam w twarz to my walczymy dalej i nie poddamy się tak łatwo.

Pozdrawiam,

A.

Reklamy

4 myśli na temat “List do towarzysza mego życia…RZS

Dodaj własny

  1. Eh A.

    Jakie te słowa są prawdziwe.

    Sama mam teraz ciężki okres… stawy dają się we znaki, łzy w oczach kiedy nie ma się na nic siły i ochoty. Szkoda, że nie można się położyć spać i obudzić się na wiosnę kiedy wszystko w koło już kolorowe mieni się w promykach słońca.

    Tylko własnie ta pie*** choroba na to czeka. (przepraszam za wyrażenie) Czeka aż się załamiemy i poddamy i wtedy ma świetne pole do popisu.

    Ja staram się wziąć w garść, zajmuje swój czas robótkami żeby zapomnieć o bólu. Efekty prac sprawiają, że na ustach pojawia się uśmiech.

    Tylko zostają oczy… oczy naszej duszy. Tego nie da się ukryć przed bliskimi. Tylko czy musimy? Hm… Chyba nie. Może ich wsparcie w tym ciężkim dla nas czasie (jesieni i zimie) pomogą dać pstryczka w nos chorobie. Niech się tak nie panoszy! To my tu będziemy rządzić i decydować nie jakaś tam choroba!

    Pozdrowionka

    Polubienie

    1. Witaj, wsparcie bliskich i przyjaciół to wielka moc energii dla Nas. Potrafi czasem spowodować, że choć na moment zapomnimy o bólu.
      Miło mi, że odwiedzasz mego bloga:-) Życzę dużo zdrówka i dni bez bólu!. A.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: