Ten moment musiał nadejść…

Witajcie, za oknem piękne słońce, bezchmurne niebo. Jednym słowem idealna pogoda na weekendowy odpoczynek. Nie pozostaje nic innego jak cieszyć się życiem. Jednak mi od wczorajszego wieczoru RZS postanowił przypomnieć o swoim istnieniu. W nocy bolała mnie większość stawów: kolana, stopy, łokcie, itd. Kołdra ciążyła niczym kamień, a ja nie mogłam zasnąć. Około godziny szóstej rano nie mogłam już wytrzymać z bólu, wstałam i połknęłam tabletkę przeciwbólową. Minimalnie poczułam ulgę, jednak nie na tyle, aby udało mi się zasnąć. Leżałam, przekręcając się z boku na bok i rozmyślając. Eh…RZS ponownie przypomniał o sobie.

Po 24 latach życia z RZS powinnam być już przyzwyczajona do gorszych dni, bólu stawów. Tylko czy do choroby można się przyzwyczaić? I traktować jak coś oczywistego w naszym życiu? Tak wiele mnie omija. Jazda na rowerze, zwiedzanie, czy nawet ćwiczenia fitness. Dla innych to naturalne czynności, niczym oddychanie. Dla mnie – niewykonalne. Mogę znajdować sobie zajęcia zastępcze, dające satysfakcję. Jednak nadchodzą czasami momenty, gdy myśli napływające do głowy mimowolnie krążą wokół tego „zakazanego, niemożliwego”.

Ograniczenia – niestety istnieje ich wiele, choroba zaatakowała wszystkie stawy i skutecznie zniszczyła. A w dni takie jak dziś, gdy ból nie chce minąć, niepełnosprawność staje się tematem numer jeden moich rozmyślań. Pytania: dlaczego ja? Dlaczego boli mnie każdy staw? Dlaczego nie mogę pojechać na wycieczkę rowerową?

W te gorsze dni trudniej zawalczyć o siebie. Nie mam siły i ochoty na nic. Nie sprawia mi przyjemności czytanie książki czy oglądanie filmu.

Czyżby zapowiadał się weekend pt. „RZS – jestem zwycięzcą”?

A.

8 myśli na temat “Ten moment musiał nadejść…

Dodaj własny

  1. Droga A 🙂

    wszystko mija, najgorszy smutek i największy ból
    czasami trzeba po prostu przeczekać

    przejrzałam Twoje wpisy, jaka Ty jesteś dzielna 🙂
    ciepła, wrażliwa, zdolna, pomysłowa
    jak miło, że są jeszcze takie osoby na tym świecie

    Polubienie

      1. Droga A
        właśnie o to chodziło abyś poczuła się trochę ukojona
        ja wiem z autopsji jak to jest kiedy nad człowiekiem zbierają się ciemne chmury i nic wtedy nie pomaga, ani muzyka, ani seriale komediowe, słońce też nie cieszy, poczucie totalnej beznadziei atakuje niczym obezwładniająca siła, ten stan sam przychodzi i sam odchodzi, trzeba przeczekać. Myślę, że to bardzo pomaga, wiedzieć, że inni znają ten stan.

        Polubienie

  2. Od czasu gdy poznałam Cię przez Twój blog, a czasem i mój, gdy komentujesz moje wpisy – myślę często o Tobie, zawsze z podziwem. Nie potrafiłabym tak dzielnie znosić tego, co Ty, przeżywałam uraz kolana, denerwowałam się swoją niesprawnością, która prawie przeszła ból, który czuję, gdy przeforsuję nogą na rowerze, nie wymaga nawet tabletki przeciwbólowej. Dzięki Tobie bardziej doceniam zdrowie, mocno trzymam kciuki za to, żeby znowu, jak najszybciej przyszedł lepszy okres uśpienia Twojej choroby, żebyś znowu mogła o niej zapomnieć i cieszyć się każdą chwilą. Pozdrawiam Cię A. serdecznie 🙂

    Polubienie

  3. Ty Kochana znasz swoją chorobę najlepiej. Wiesz, że raz jest lepiej, raz gorzej. W chwilach pięknych, ciesz się każdym momentem i podładuj trochę swoje akumulatory, żeby w chwilach trudnych, trochę lżej znosić swój ból i utratę siły.
    Po każdym ponurym i deszczowym dniu, znów wstaje słońce. I o tym trzeba pamiętać, żeby nie poddawać się całkowicie tej chorobie.
    Przytulam Cię mocno, wierząc że sobie poradzisz i kolejny raz, dasz radę.

    Polubienie

  4. Niedawno w TV słyszałam p. reumatolog, która mówiła, że najczęściej źle jesteśmy leczeni. I to pewnie jest problem małej sprawności Polaków. Nie jesteśmy leczeni nowoczesnymi lekami, niestety. Przykre, bo cierpienie jest realne. Pozdrawiam.

    Polubienie

    1. Niestety leczenie biologiczne chorób reumatycznych nadal jest dostępne dla małej liczby osób. Nie powinno tak być, jednak realia polskiej służby zdrowia są…mało optymistyczne. Pozdrawiam

      Polubienie

  5. Nie, właśnie teraz to nie ból, ale Ty jesteś Zwycięzcą. Tak, wiem, że bardzo boli, że te ograniczenia denerwują, wprowadzają w podły nastrój, ale właśnie teraz zatrzymasz się, pozwolisz mu się „wyszumieć”, spróbujesz uspokoić jego natręctwo w męczeniu Twojego ciała i ducha, wytrzymasz, tyle już przeszłaś, tak daleko dotarłaś, że teraz już się nie zatrzymasz. Wiem, że ciężko znaleźć w sobie siłę, gdy ból rujnuje każdą chwilę dnia i nocy, ale przecież wiesz, że to minie, złagodnieje, że teraz jest piekielnie, ale będzie lżej, będzie tak byś mogła uśmiechnąć się do życie… Wytrzymaj, wytrwaj, wróć pamięcią do chwil, kiedy było lepiej i niech ta dobra energia wzmacnia Twoje wnętrze, dzięki temu przetrzymasz tę chwilę… Masz w sobie ogromne pokłady siły i wiary, a to najlepsze oręże do każdej walki… Patrz przed siebie, spróbuj nie skupiać się na tej męczącej chwili, ale już myśl co zrobisz, jak się uspokoi, z jakiego powodu znów się uśmiechniesz…pozdrawiam Cię bardzo ciepło i słonecznie wierząc, że już za chwilę będzie lepiej… Trzymaj się 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: