Czy strach może być silniejszy od marzeń, czyli rok mojej walki o…siebie

Witajcie, właśnie uświadomiłam sobie, że niebawem minie rok odkąd postanowiłam pisać blog. Czas niesamowicie szybko mija. Dzień po dniu, godzina po godzinie, minuta po minucie. Niczym w kalejdoskopie zmieniają się nasze nastroje, stan zdrowia, zmieniają się osoby wokół nas. Zmieniamy się my sami.

Rok temu, gdy postanowiłam zmienić swoje życie, byłam 30-latką, z dużą ilością kompleksów, niską samooceną, zmagającą się od 23 lat z RZS. Nie widziałam przed sobą przyszłości, a za wszelkie zło w swym życiu obwiniałam chorobę. To właśnie ona była winna temu, że jestem niepełnosprawna, nie spełniam marzeń, a moi rodzice byli bardzo nadopiekuńczy. Ta złota klatka, w której mieszkałam zaczęła być dla mnie ciężarem, a ja powoli zaczęłam się w niej dusić. Poczułam, że jeśli nie zmienię swojego życia to niebawem zacznę być nieszczęśliwa, smutna, a na pewno samotna. Bo ile narzekań w stanie byli wytrzymać moi przyjaciele? Zapewne wiele. Są to cudowni ludzie, ze szczerym serduchem. Ale nadmiar narzekania, mówienia o chorobie każdego by zniechęcił nawet…anioła.

Pierwszym krokiem ku zmianie siebie było rozpoczęcie wizyt u psychologa. Drugi krok to częstsze wychodzenie z domu, na przekór pogodzie i złemu samopoczuciu. Trzeci krok to rozpoczęcie pisania bloga. Każdy wpis to cząstka mnie, mojej walki, urywek mojego życia. Następne kroki to znalezienie pasji, pozytywne myślenie o sobie. One również były realizowane przeze mnie sukcesywnie i z pełną nadzieją na odniesienie sukcesu.

Gdybym miała podsumować ostatni rok swojego życia to nastąpiły w nim pozytywne zmiany. Niska samoocena uległa zmniejszeniu, nauczyłam się lepiej myśleć, nie postrzegam siebie tylko jako osoby chorej, która nie ma prawa do szczęścia. Jednak nadal nie potrafię przekonać rodziców, że jestem w stanie wiele osiągnąć, że dam radę. Ich obawy o mnie czasami przybierają horrendalnych rozmiarów, a z ust rodziców padają słowa: nie dasz córciu rady, nie dojdziesz tak daleko. Wiem, że takie zachowanie mamy i taty wynika z obaw o mnie, wiele wycierpieli przez moją chorobę i do tej pory zapewne w 100% nie pogodzili się z tym, że to właśnie ja zachorowałam na RZS. Po części rodzice chcą, abym była szczęśliwa spędzając czas w domu, pod ich opieką, a moją jedyną radością życia był komputer. Nadal jestem dla nich małą córeczką, która potrzebuje opieki, bo jest chora.

Przez nadopiekuńczość rodziców potrafiłam rezygnować z wielu rzeczy, z wielu swoich marzeń. Nie chciałam ich denerwować. A swoje plany chowałam głęboko w sobie, aby nikt nie widział jak jest mi przykro z powodu tkwienia w marazmie życia. „Zakopać” swoje marzenia – taka metoda na życie wydawała się najodpowiedniejsza. Ale z czasem stała się moim koszmarem.

21.05.2016 – dzisiejszy dzień, to ten moment, gdy wiem, że idę w dobrym kierunku. Z małymi upadkami, gdy czasami choroba chce ze mną wygrać, gdy rodzice po raz kolejny mówią: nie dasz rady. Ja jednak wiem, że wiele jeszcze przede mną. Mimo obaw i strachu. Bo strach nie może być silniejszy od marzeń…

A.

8 myśli na temat “Czy strach może być silniejszy od marzeń, czyli rok mojej walki o…siebie

Dodaj własny

    1. Moi rodzice obrali taką ścieżkę – chcą mnie bronić za wszelką cenę. Są kochani, mogę na nich liczyć, ale czasami nadopiekuńczość bywa męcząca:-) Pozdrawiam

      Polubienie

  1. Kochana, doskonale wiem o czym piszesz…. nadopiekuńczość rodziców, to straszna pułapka. Próbowałaś z nimi rozmawiać na ten temat, powiedziałaś że potrzebujesz ich wsparcia i motywacji? Jeśli nie to spróbuj.
    powodzenia

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: