O „szczęściu”, które dają dzieci…

24 lata obecności RZS w mym życiu spowodowało, że mój organizm jest w nie małym stopniu zniszczony. Muszę przez cały czas brać leki, encorton (jest sterydem) oraz metotreksat, lek onkologiczny, który powoduje spustoszenie w organizmie. Walka z chorobą jest nierówna. Mimo zastosowanego leczenia RZS ciągle postępuje. Powoli, podstępnie, z ukrycia. Nigdy nie będę zdrowa, nigdy również nie będzie dnia, gdy nie wezmę do ust ani jednej tabletki. Co wtedy by się stało? Okropny ból stawów, temperatura,a każdy ruch byłby udręką…

Mimo wszystko muszę walczyć i się nie poddawać. Jednak w ostatnim czasie niejednokrotnie usłyszałam od osób zmagających się z chorobą reumatyczną, którzy są w lepszym stanie niż ja ( chorują kilka lat, mają łagodną odmianę RZS), że żyją tylko i wyłącznie dla swoich dzieci. Niektóre panie miały to szczęście, że zostały mamami przed zachorowaniem. Ja wiem, że nigdy nie zostanę mamą. Pogodziłam się z tym faktem. Poukładałam priorytety życiowe w głowie. Żyję przede wszystkim dla siebie. Walczę dla siebie.

Słowa innych kobiet: Bogu dzięki, że mam dzieci, to dla nich żyję, codziennie wstaję z łóżka i mam motywację, aby walczyć. Gdyby nie one to chyba bym odpuściła. Bez dzieci nie miałabym po co żyć…

Co poczułam, gdy usłyszałam te słowa? Ukłucie w sercu? Żal, smutek i jakiegoś rodzaju zazdrość. Zastanawiałam się to dla kogo w takim razie ja mam żyć? Czy mam się poddać, jeśli życie bez dzieci nie ma sensu?

Te słowa rujnowały mój mur obronny, który zbudowałam wokół tematu posiadania dzieci i spowodowały, że poczułam się gorsza. Tak, gorsza…i niepotrzebna.

Na szczęście po „rozmowie” z sobą zrozumiałam, że nie tylko ja jestem w takiej sytuacji. Życie nie zawsze układa się według naszego planu, a prawo do szczęścia ma każdy. Bo walczyć warto przede wszystkim dla siebie…

A ja mogę być super ciocią;-) i rozpieszczać dzieciaczki moich przyjaciółek. Super sprawą jest dostać mms-a z fotką małego szkraba, a pod nim napis: ciociu zobacz, jak ślicznie wyglądam w sukience od Ciebie! lub ciociu przesyłam Ci buziaczki!

Na chwilę obecną wiem, że każdy ma swoje wartości i przekonania w życiu. Jednak nie posiadając własnych dzieci można również być szczęśliwym…Mimo wszystko…

A.

16 myśli na temat “O „szczęściu”, które dają dzieci…

Dodaj własny

  1. To nawet nie jest kwestia szczęścia tylko sensu życia. Niektórzy w 100% realizują sie w pracy, inni w wolontariacie itd. Problem w tym, ze nie można chyba ograniczać sie tylko do jednej rzeczy, która trzyma nas przy życiu, mimo różnych zawirowań, bo brak tej jednej rzeczy może spowodować tragedię i tak sie często dzieje.
    Czasem osoby żyjące tylko dla dzieci czują sie zdradzone, gdy „niewdzięczne”dzieci odchodzą na swoje i żyją swoim życiem, a mają do tego prawo.
    Sama mam syna, ale jestem nie tylko matką i gdy syn czegoś potrzebuje zawsze chętnie pomagam, ale warunki ustalamy wspólnie, szacunek musi być obopólny i ja też staram sie go nie ograniczać w niczym na swoją korzyść.
    Walcz dla siebie, ciocią, matką pracownikiem sie bywa – sobą jesteś zawsze…

    Polubienie

    1. Masz rację Jotko, trzeba szukać sobie innych życiowych celów. I ja tak czynię. Tylko czasami następuje kumulacja słów: życie bez dzieci nie ma sensu. I wtedy łapię doła… Gdy ma się około 30 lat i wszyscy wokoło mają dzieciątka to single bezdzietne „wyskakują” poza pewną grupę;-) Takie życie.

      Polubienie

  2. Jest takie powiedzenie, że „kto ma pszczoły ten ma miód, kto ma dzieci, ten ma smród”. I to prawda 🙂 Dzieci potrafią wzruszyć do łez, ale i do łez dopiec. Tobie jest przede wszystkim potrzebny spokój i siły do walki z chorobą. W tej chwili. Kto wie, czy za kilka lat ktoś w końcu nie znajdzie skutecznego leczenia dla autoagresywnych?
    A kobiety o których piszesz…Wiesz, ja nie wiem, czy to „wstawanie dla dzieci” tak im dobrze robi? Może. Kiedy się źle czuję, to modlę się, żebym mogła w końcu mieszkać sama. Przez jakiś czas tak było i to był naprawdę dobry czas.

    Polubienie

    1. Mam nadzieję, że w przyszłości będzie istniał skuteczny lek dla chorób reumatycznych. Dzień bez bólu – to jest marzenie milionów osób na świecie…Pozdrawiam

      Polubienie

  3. Niemożność posiadania dzieci to wręcz plaga naszych czasów, coraz więcej par nie może zrealizować tego wielkiego marzenia i pragnienia posiadania potomstwa. To wielki ból. Ale cóż, trzeba jakoś z tym żyć. Żyć dla siebie. I nauczyć się czerpać radość i szczęście z tego życia, nawet jeśli nie wygląda ono tak, jak byśmy chcieli czy jak sobie wyobrażaliśmy. Na pewne rzeczy nie mamy wpływu i już.

    Rację ma też Jotka – dzieci w końcu się usamodzielniają, zaczynają żyć własnym życiem. Już dla nastolatków często ważniejsi są znajomi niż rodzice. Więc takie nastawienie, że „żyję wyłącznie dla dzieci” może się okazać bolesną i niebezpieczną pułapką. Mimo wszystko trzeba mieć własne życie, miłość do dziecka nie powinna przesłaniać całego świata…

    Polubienie

    1. Posiadanie dzieci to naprawdę cenny dar. Ale, gdy życie powoduje iż nie możemy spełnić tego marzenia szukamy „automatycznie” zastępstwa,aby stłumić w sobie to marzenie…Trzeba sobie po prostu uświadomić, że żyjemy dla siebie:-) i to jest najważniejsze.

      Polubienie

  4. A ja dałam życie , wychowałam i… tyle. Teraz moje dorosłe już dzieci nie chcą mnie znać, bo pewnego dnia postanowiłam zawalczyć o siebie i teraz mnie za to „karzą”. Wierz mi – musiałam niejedno przepracować by w końcu pogodzić się z faktem i żyć dalej dla siebie i dla innych. Rozwijam swoje pasje i wychodzi mi to coraz lepiej. jest tyle dzieci dookoła dla których warto pisać i bawić się z nimi na spotkaniach literackich. A wierz mi, gdy ktoś mówi ” pani pewnie jest wspaniałą babcią” , to boli – jak nie wiem co. Pewnie jestem , ale ani ja ani moja wnuczka na razie nie miałyśmy okazji się o tym przekonać, bo się po prostu nie znamy…Głowa do góry , jak widzisz ile ludzi – tyle historii i nie ma takiej, która mogłaby złamać człowieka na tyle, bo dla siebie nie mógł walczyć o lepsze jutro. Buziaki serdeczne przesyłam

    Polubienie

    1. Twój komentarz Gabrysiu uświadomił mi, że niezbadane są ścieżki życiowe. Tak naprawdę nie wiemy jak los nami pokieruje. Ale najważniejsze jest abyśmy nie zapominali o swoich marzeniach, bo tak naprawdę tylko wtedy będziemy szczęśliwi. Pozdrawiam

      Polubienie

  5. A gdyby te kobiety nie miały dzieci, to położyłyby się w łóżku i czekały na śmierć? Gdzie w tym wszystkim są one? Czy nie dojdzie do sytuacji, o której napisała wyżej Gabrysia?
    Tego nie wiemy. Ja wiem jedno – nie masz dzieci, ale jesteś Ty. Więc żyj dla siebie – bo warto. Pomimo trudności życiowych – warto.

    Polubienie

  6. Z każdą chorobą należy walczyć, aby wygrać. Dzieci wyrastają i mają swoje życie. Często wyjeżdżają za chlebem na inne kontynenty. Znajoma ma córkę w Australii i wnuków jeszcze nie widziała. W życiu różnie się układa. Z sobą zawsze trzeba mieć dobry kontakt.
    Serdeczności.

    Polubienie

  7. Dziwne takie gadanie. „Dla dzieci”. Powinno się to wszystko robić dla siebie i koniec. Dzieci mają swoje życie i czasem tak jest, że opuszczają dom i zostawiają nas samych.
    Jakoś u nas pokutuje takie przeświadczenie, ze bez dzieci jest się kimś gorszym. W ogóle tego nie rozumiem. Tak samo, jak ostatnio jeden zdawałoby się poważny facet nazwał siebie idiotą i nieudacznikiem bo jest singlem i nikt go nigdy nie chciał… Akurat to wydaje mi się grubo przesadzone, ale on czuje się gorszy.
    Moje dzieci studiują w innych miastach i w ciągu roku akademickiego siedzę sama jak ten kołek. Czasem nawet z samotności gadam z dziwnymi ludźmi w internecie, co mnie jeszcze bardziej dołuje.
    Teraz w panice myślę o zimie, gdy będę musiała palić w zabytkowym piecu c.o. jeżeli nie będę chciała zamarznąć… Jakoś nikogo nie rusza, że mam coś na oskrzelach. I po co mam męża jak ma mnie gdzieś? Jak bym nie miała to też bym musiała polegać na sobie.

    Polubienie

  8. Jeśli ludzie żyją dla swoich dzieci, to widocznie nie potrafią znaleźć innego powodu, by dalej walczyć. Ty walczysz dla siebie, to jest twój powód. Ludzie się od siebie różnią, więc czyjeś podejście nie musi być takie jak twoje. Wystarczy, że będziesz walczyć dla siebie, bo to ty musisz być silna i to twoje zdrowie jest dla ciebie ważne. Twój adres bloga mówi dosadnie, że walczy się do końca i jedni zrobią to dla dzieci, a inni dla samych siebie. Niezależnie od powodu nie można odpuszczać. Dawałaś radę przez 24 lata, dasz radę kolejne i kolejne. Czasami trzeba zwątpić, by później mocniej uwierzyć. Borszewicz powiedział kiedyś, że jeszcze będziemy spotkać ludzi, dla których warto było nie zawisnąć na gałęzi. Zawsze myślałam o tym w przenośni. Jeszcze będziemy spotykać ludzi, dla których warto było walczyć. Jesteś dzielna i tak trzymaj! Za dużo już przeszłaś, by odpuścić. Pozdrawiam serdecznie! 🙂

    Polubienie

  9. ech….jak ja to doskonale rozumiem. moją rekompensatą też są dwie siostrzenice, które rzucają mi się na szyję, a czasami na trudne rozmowy wybierają szaloną ciotkę, zamiast surowej mamy 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: