Powiew jesieni…

Podczas ostatnich dni uświadomiłam sobie jak czas mija niesamowicie szybko. Jeszcze niedawno była wiosna, przyroda budziła się do życia, na drzewach puszczały piękne, zielone liście. A już mamy sierpień, a w powietrzu wieczorami czuć jesień. Na jabłoni, która rośnie na mojej działce już zaczęły czerwienić się owoce, a liście klonu nabierają pomarańczowej barwy.

Niestety z drugiej strony obawiam się troszkę nadchodzącej pory roku, ponieważ jesień i wilgoć w powietrzu to jeden z wrogów osób chorujących na reumatoidalne zapalenie stawów (RZS). Padające deszcze i zmienna aura powodują, że stawy stają się bolesne i uniemożliwiają normalne funkcjonowanie. W ostatnich latach bywały tygodnie, że kilka dni pod rząd musiałam zmagać się z bólem i zażywać tabletki przeciwbólowe. Zimą sytuacja ulega polepszeniu. Wtedy pogoda jest bardziej ustabilizowana, a ujemne temperatury niwelują ból stawów.

Jesień…ach to Ty…Wiem, że moje obawy o złe samopoczucie są na wyrost. Ale już taka jestem…Martwię się na przyszłość. Co będzie za dzień, dwa czy miesiąc…Zapewne taki charakter ukształtowała we mnie choroba. Wiele od niej zależy. Czy będę w stanie pracować, chodzić, czy nie będę miała nawrotu RZS…Wiele pytań kłębi się w mej głowie. A wszystko jest spowodowane obawami o przyszłość.

Od czterech tygodni nie odczuwam bólu stawów, jest to dobry czas dla mnie. Wielką radość sprawia mi to iż spacerując nie bolą mnie stopy, które jeszcze nie tak dawno uniemożliwiały mi dłuższe chodzenie. Zmniejszeniu uległ również ból barków, który odczuwałam po wielu godzinach spędzonych przed komputerem w pracy.
Zamartwiam się tylko jesienią…Nie chcę, żeby wraz z nastaniem jesiennych słot wrócił ból, a ja będę funkcjonowała na tabletach przeciwbólowych. Jedynym antydepresantem w takich chwilach jest ciepły koc, herbatka i książka. Jako mól książkowy odwiedziłam bibliotekę i „zabezpieczyłam” się w kilka książek. Lekkie, przyjemne lektury na pewno skutecznie poprawią mi nastrój…

Wszystkim jednak życzę złotej, polskiej jesieni…I oby bezdeszczowej:-)

A.

27 myśli na temat “Powiew jesieni…

Dodaj własny

  1. Czyli Twoja choroba i moja nadwrażliwość pogodowa mają wiele wspólnego: bardzo źle znoszę zmiany pogody, a pór roku w szczególności, najgorzej jest właśnie jesienią i wiosną. Czas faktycznie pędzi, chociaż zauważyłam, że w tym roku nie ma suchych trawników, zieleń bardziej soczysta, niż w ubiegłym.
    Antydepresanty, jakie wymieniłaś, ja też stosuję, czasem też dobry film, no i blogi oczywiście.
    Pozostaje życzyć złotej jesieni bez bólu 🙂

    Polubienie

    1. Zmiany ciśnienia, opady deszczu potrafią skutecznie popsuć samopoczucie. Życzę, więc nam aby tegoroczna jesień nie obfitowała w tego rodzaju „atrakcje” i była złota, polska…ot taka stateczna;-) A jakie książki Jotko czytujesz?;) Pozdrawiam cieplutko.

      Polubienie

  2. U mnie w mieście to już nie tylko wieczorami mamy jesień, z czego osobiście się cieszę, bo to moja ulubiona pora roku. Przykro, że nie możesz się cieszyć tym czasem, bo jesień jest super. To siedzenie pod kocem z kubkiem gorącego czegokolwiek, to cudowna czynność. Na mnie pogoda w żaden sposób nie działa, ale moja mama też zmaga się z różnymi zmianami pogody, więc rozumiem, jak uciążliwe to musi być.
    Ale nie ma co być złej myśli, bo może akurat ta jesień okaże się być łagodna.
    Pozdrawiam 🙂

    Polubienie

    1. Gdy jesień nie obfituje w opady deszczu również potrafię cieszyć się tą porą roku. Dzięki różnobarwnym liściom na drzewach świat wydaje się bardziej kolorowy:-)

      Polubienie

      1. Zapach świeżej trawy jest specyficzny, ale chyba nie da się go nie lubić;-) Tak samo jak zapachu trawy skoszonej;-) Uwielbiam!

        Polubienie

    1. Masz rację Mercedes – do tej jesiennej pluchy jeszcze zostało nam trochę czasu:-) Dziś u mnie ładna pogoda i dzięki temu odbyłam dłuższy spacer niż zazwyczaj:-) Moja radość jest tym większa ponieważ nie bolą mnie nogi po pokonaniu takiej trasy:-))

      Polubienie

  3. Nie myśl o rzeczach, na które nie masz wpływu. Chorobę lepiej wówczas znieść i zmagać się z nią, kiedy nieuchronnie przyjdzie. Ciesz się tym, co dzień daje.
    Serdeczności.

    Polubienie

    1. Staram się nie rozmyślać o negatywnych rzeczach tyle, że czasami te myśli same, nieproszone pojawiają się w mej głowie. Ale staram się je jak najszybciej stamtąd przeganiać…

      Polubienie

  4. Nie lubię gorącego lata, w tym roku było dosyć znośnie. Jednak wzrost wilgotności i u mnie powoduje różne bóle, pewnie to nic w stosunku do ciebie, ale jest nieprzyjemne. Mimo to lubię jesień… jest taka kolorowa…

    Polubienie

  5. Ja niestety podzielam Twoje obawy. Ubiegła jesień minęła obok mnie. Dwa miesiące walczyłam z bólem – porażonego nerwu trójdzielnego twarzy. Lubi wracać – niestety i to zazwyczaj w wilgotnej porze roku. Czasem jest to wiosna – wtedy kiedy są powodzie, a jak wiosna spokojna , to jesień. Mam nadzieję, że w ubiegłym roku limit na parę lat wyczerpałam bo było STRASZNIE. Miejmy więc wspólnie nadzieję, że jesień nie będzie mokra. Pozdrawiam ciepło

    Polubienie

    1. Eh…widzę, że wiele osób nie znosi deszczowej i kapryśnej jesieni. Zmienna pogoda potrafi spowodować iż życie staje się szaro-bure:( Więc tym bardziej mam nadzieję, że w tym roku jesień będzie naszym sprzymierzeńcem i będziemy mogli cieszyć się dobrym zdrowiem:-)

      Polubienie

  6. Tegoroczne lato – takie sobie: nie tragiczne nie upalne. Jak dla mnie to było znośne. Mam nadzieję, że czeka nas ciepła, pięknie kolorowa jesień i trzymam kciuki, aby pogoda ukształtowała się jak najkorzystniej dla Twojego zdrowia.
    Pozdrawiam 😉

    Polubienie

  7. Ktoś mi bliski też źle się czuje jak padają deszcze i jest zimno, wszystko wtedy boli. Jesteś pełna wątpliwości, bo znasz swoją chorobę i swój organizm, normalne, że się obawiasz. Ja lubię ten moment, kiedy lato przechodzi w jesień, bo wczesna jesień ma dużo uroku. Też lubię czytać książki. Mogłabyś napisać coś, o tych które wypożyczyłaś?

    Polubienie

    1. Aktualnie czytam książki Anny Ficner-Ogonowskiej. Bardzo lubię tę pisarkę, która napisała swoją pierwszą powieść będąc na urlopie macierzyńskim;-) Historia bohaterów, Hani i Mikołaja, bardzo spodobała mi się od pierwszych stron książki.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: