Pierwszy krok, czyli moja wizyta u psychologa…

Wizyta u psychologa. Wstyd? Życiowa porażka? Czy może jednak wsparcie, które wskaże nam odpowiednią ścieżkę życiową i wyciągnie z toku negatywnego myślenia?

Sama kiedyś skorzystałam z pomocy psychologa. Długo zastanawiałam się, czy odważyć się na ten krok, bo przecież w naszym społeczeństwie wizyta u psychologa bądź u psychiatry, traktowana jest mało pozytywnie, raczejjak osobista porażka.

Dwa lata temu stwierdziłam, że sama nie poradzę sobie z depresją, negatywnymi myślami i szarością, którą widziałam wokół siebie. RZS i niepełnosprawność sprawiły, że nie potrafiłam patrzeć w przyszłość, miałam lęki przed wyjściem z domu, zagłębiałam się coraz bardziej w  złym nastroju…

Zebrałam się na odwagę i zapisałam się na pierwszą wizytę. Pani psycholog podczas naszych spotkań dużo ze mną rozmawiała i tłumaczyła dogłębnie w czym tkwi mój problem; nie do końca pogodziłam się z chorobą, a w mojej głowie nadal tkwiło dzieciństwo zdominowane przez wielomiesięczne pobyty w szpitalu.

Czy wizyty przyniosły oczekiwany skutek? Na chwilę obecną mogę stwierdzić, że tak. Dzięki rozmowom z panią psycholog jestem pewniejsza siebie, zmniejszyła się moja niska  samoocena, nie rozmyślam już kategoriami – „co by było, gdybym była zdrowa i sprawna”.

Wiem, że terapia u psychologa nie sprawdzi się u każdego. Ja opisuję tylko swoje uczucia i doświadczenia. Wiem, że czasami warto otworzyć przed sobą „nowe drzwi” i spróbować sobie pomóc. Od nas zależy, jak przeżyjemy nasze życie, czy damy sobie szansę na radość, szczęście czy pasje, mimo kłód, które są rzucane nam pod nogi.

Wiele cennych porad znajdziecie na stronie: http://rzsporozmawiajmy.pl/rozmowa-ma-znaczenie/okiem-psychologa

A.

Reklamy

17 myśli na temat “Pierwszy krok, czyli moja wizyta u psychologa…

Dodaj własny

  1. Z psychologami jest chyba podobnie jak z lekarzami, jeden zachwycony wizytą, inny rozczarowany. Jeśli rozmowy z psychologiem pomagają i ułatwiają zmaganie się z chorobą, to dlaczego nie?
    To Ty decydujesz i szukasz najlepszej opcji. Nie ma się czego wstydzić, lepiej pogadać z panią psycholog, niż łykać prochy czy topić smutki w kieliszku…

    Polubienie

  2. Dobrze zrobiłaś kochana A. i ciesze się, że efekt jest, miałaś szczęście i odpowiednio trafiłaś.
    A moje przemyślenia – tak już a propos tego tematu – są takie że dzisiejsze czasy ogólnie nie sprzyjają rozmowom. Wysyłanie obrazeczków na dzień dobry i dobranoc – załatwia niejednokrotnie sprawę. Sama mam sąsiadkę, która – wyobraź sobie filmuje mi nową lampkę, żeby mi ją dokładnie pokazać – zamiast zaprosić na wieczorną herbatkę przy tej lampce. No nie? Co za czasy… może faktycznie nastanie czas, że tylko psycholog będzie miał czas w ramach swojej pracy z człowiekiem po ludzku porozmawiać?

    Polubienie

  3. Skorzystać z pomocy specjalisty to odwaga i…obowiązek. Mamy jedno życie, dlaczego nie możemy go przeżyć radośniej przy pomocy innych? Bliska mi osoba korzysta z takich porad i jest już mniej smutna, mniej odsunięta od ludzi, zaczyna się pięknie uśmiechać, a to oznaka zdrowia.
    Cieplutko pozdrawiam Cię A.

    Polubienie

  4. Jeśli rozmowa z psychologiem poprawia nastrój, to super, że taką swoją rolę spełnia. Zaburzenia nastroju to poważna sprawa, która prowadzi do wielu nieciekawych spraw w życiu, więc warto o siebie zawalczyć.

    Polubienie

  5. Dlaczego wizyta u psychologa miałaby być wstydem czy też życiową porażką czy też wstydem? Wiele ludzi korzysta z tego typu wsparcia i bardzo je sobie chwali. Warto kiedyś przed innymi zwierzyć się ze swoich problemów. A czasami można otrzymać bardzo konkretną poradę. Pozdrawiam

    Polubienie

  6. Nie miałem problemu z udaniem się do pani psycholog. Nikomu się nie chwaliłem, a ją obowiązuje tajemnica. Wydaje mi się, że dobrze trafiłem, bo ona skierowała mnie do psychiatry, załatwiając wizytę od razu, bez kolejeki. O tyle uznałem jej profesjonalizm, że przyznała, iż bez psychiatry ona sama nie da rady.
    Pozdrawiam.

    Polubienie

  7. No właśnie. Jestem jedną z tych osób, które nie wierzą w skuteczność psychoterapii, ponieważ na mnie takie pitu-pitu nie działa. Nie jest to żadna realna pomoc.

    Polubienie

  8. Cieszę się, że skorzystałaś z tej możliwości, jaką jest wizyta u psychologa. Jednym to pomaga, a innym nie. Najważniejsze, by „chcieć” iść dalej i by wierzyć w to, co się robi. Będzie dobrze !!! Ja to wiem ! Nic nie stanie się jednak na pstryknięcie i od razu. Na to potrzeba czasu.
    Żyjemy w kraju, gdzie wizyta u psychologa czy psychiatry ciągle jeszcze większości ludzi źle się kojarzy, ale najważniejsza jest Twoja świadomość i dobre samopoczucie. Nie patrz na to !!! Ściskam :))

    Polubienie

  9. Bardzo dobrze zrobiłaś, że poszłaś do psychologa. ja nie rozumiem skąd w nas w większości taki opór przed psychologiem czy psychiatrą. najwyższy czas, żebyśmy sobie uzmysłowili, że dusz też choruje a od choroby duszy blisko do choroby ciała.

    Polubienie

  10. Żaden wstyd, żadna porażka, a raczej chęć zawalczenia o sobie, o swój komfort psychiczny i dobre samopoczucie.
    Dbaj o siebie, Kochana i jak najwięcej czerp z wiedzy specjalisty.
    Twój dobrostan psychofizyczny niechaj będzie priorytetem.
    Wsłuchaj się w siebie i szukaj rozwiązań, które Tobie najlepiej pomagają.
    Powodzenia!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: