Mój towarzysz i jego święto…

Jak zapewne wielu z Was wie od ponad dwudziestu lat w życiu mam wiernego towarzysza. Nazywa się RZS. A właściwie reumatoidalne zapalenie stawów… Zachorowałam mając siedem lat i od tamtej pory moje życie, w większej części podporządkowane zostało mojemu towarzyszowi.

12 października przypada Światowy Dzień Reumatyzmu. Hasłem tegorocznych obchodów jest zdanie Don’tDelay. Connect Today. Ma ono zwrócić uwagę na szczególnie ważną rolę wczesnej diagnostyki w chorobach reumatycznych oraz uświadomienie społeczeństwu, że zbyt późna diagnoza może doprowadzić do niepełnosprawności. Ja zachorowałam w roku 1993, gdy wydawałoby się, że szybka diagnostyka była jeszcze dość ograniczona. Jednak ja miałam szczęście. Właściwe rozpoznanie usłyszałam po około trzech miesiącach od wystąpienia pierwszych objawów. W ówczesnym Instytucie Reumatologii w Warszawie wdrożono mi odpowiednie leczenie. Na tamten moment były to najnowocześniejsze leki, które były stosowane w Polsce. Do tej chwili pamiętam łzy w oczach mamy, gdy zobaczyła, że ponownie odzyskuję uśmiech na twarzy, ból mija, a ja próbuję… biegać…

Nie zdawałam sobie sprawy, że przede mną jeszcze wiele trudnych momentów, nawrotów choroby… Jednak z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że właściwa diagnoza, postawiona w odpowiednim czasie spowoduje, że nasze życie powoli będzie wracało do normy. RZS nie może przecież wygrać! Leczenie, rehabilitacja – to one służą w obronie przed niszczycielską siłą choroby. Najważniejsze to podjąć się tej walki.

Pisząc swój wpis korzystałam ze stron, które odgrywają bardzo ważną rolę w edukacji dotyczącej chorób reumatycznych: http://www.rzsporozmawiajmy.pl/ oraz http://reumatyzmmamlodatwarz.pl/.

Choroba bardzo wpłynęła na moje życie. Liczne pobyty w szpitalu, operacje, niepełnosprawność… Niestety mój „towarzysz” RZS jest postacią agresywną. Nie odpuszcza i chce za wszelką cenę mieć przewagę nade mną.

Nadal w społeczeństwie panuje stereotyp, że choroba reumatyczna to przypadłość osób starszych, a wyleczyć można ją poprzez zastosowanie „cudownej” maści reklamowanej w telewizji. Jest to bardzo krzywdząca opinia. Wyrzuca osoby zmagające się z ciężką, przewlekłą chorobą na margines. Nie możemy się bronić. Bo przecież ból wewnętrzny nie jest widoczny dla społeczeństwa.

A na koniec życzenia dla RZS, z okazji jego święta: Mój towarzyszu byłeś, jesteś i będziesz częścią mego życia… Przyzwyczaiłam się do Ciebie, spędzamy ze sobą wiele dni, wiele ze sobą przeszliśmy, wiele razy doprowadzałeś mnie do łez. Dzięki Tobie doskonale wiem kiedy będzie padał deszcz, a kiedy zimą będzie mroźno. Życzę Ci, żebyś czasem odpuścił, odpoczął. Daj mi szansę na uśmiech i radość z życia…

A.

Reklamy

6 myśli na temat “Mój towarzysz i jego święto…

Dodaj własny

  1. Chyba w większości chorób dobra diagnoza i właściwe leczenie mają kolosalne znaczenie, nawet zwykłe przeziębienie może się źle skończyć…no i trzeba mieć szczęście.
    Oby tego szczęścia nigdy Ci nie zabrakło 🙂

    Polubienie

  2. Ja też mam towarzyszy, którzy kroczą ze mną przez życie. Trudno było mi to zaakceptować..
    Życzę Tobie zatem spokojnego październikowego dnia, w którym odnajdziesz piękno, radość…..
    W ten jesienny dzień zakop się w kolorowych liściach lub zatańcz wraz z nimi na wietrze.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: