„Zimne wychowanie” a moja zgryźliwość…

Dawno, dawno temu, na początku lat 90-tych choroba reumatyczna postanowiła towarzyszyć małej dziewczynce…Nie pozwoliła jej rozpocząć nauki w pierwszej klasie szkoły podstawowej i „skazała” na niekończące się pobyty w szpitalu i sanatorium…

W tamtych czasach pobyt w sanatorium był nieograniczony, dzieci musiały szybko dorastać i radzić sobie samemu w życiu…Poranna zbiórka, śniadanie, rehabilitacja, zajęcia szkolne…Niczym pobyt w domu dziecka…

Niestety trzydzieści lat temu nie było internetu, komputerów, a rozmowy telefoniczne z rodzicami były dwa, trzy razy w tygodniu…Oczywiście dzwoniono do dyżurki pielęgniarek, więc długość rozmowy była ograniczona…

Mogę dziś powiedzieć, że sytuacje z dzieciństwa ukształtowały mój charakter…Czasami bywam zgryźliwa, mam specyficzne poczucie humoru…Momentami jestem zbyt poważna i nie potrafię ot tak cieszyć się życiem…Może jestem „pokręcona”…

„Zimne” wychowanie sanatoryjno-szpitalne, szybkie dorastanie spowodowały, że dziś moja oschłość momentami jest nie do zniesienia dla innych…Niestety już się nie zmienię…Moja towarzyszka RZS nadała mi kształt…Zadbała, żeby być obecną w moim życiu…I tak się stało…Ona była, jest i będzie…

A ja jestem dzieckiem „zimnego” wychowania…

A.

Reklamy

4 myśli na temat “„Zimne wychowanie” a moja zgryźliwość…

Dodaj własny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: