Wyjeżdżam…bezludna wyspa wita…

 

Witajcie, przepraszam Was mocno za dłuższą nieobecność na blogu, ale bardzo pochłonęły mnie zajęcia, którym poświęciłam swój cały wolny czas. Nie chcąc myśleć o chorobie, problemach, które napływały do mnie jeden za drugim postanowiłam swoją energię przekuć na coś „z sensem”. Po pierwsze skupiłam się bardziej na działalności społecznej. Całe popołudnia spędzałam pisząc maile, dzwoniąc… Pomoc innym jest pracochłonna, ale mega satysfakcjonująca. Nie żałuję żadnej minuty, którą poświęciłam na pomoc innym. Dzięki temu zajęciu poznałam osoby, które mają wokół siebie mega pozytywną energię… Może tego było mi potrzeba? A dodatkowo ziszcza się moje małe marzenie. Odkąd pamiętam interesowałam się show biznesem… A teraz wiecie co? Piszę e-maile do znanych aktorów, mam z nimi kontakt… Normalnie szok! Rozmawiałam nawet z samą królową z „Korony Królów”;) Po drugie: odważyłam się! Z siedmioma super kobietami wyjeżdżamy na Bezludną Wyspę! No może nie całkiem realnie;) Postanowiłyśmy napisać książkę… O swoim życiu, o swoich doświadczeniach… Pierwsze zalążki naszych przemyśleń już są…

„Czasami życie nas zaskakuje, potrafi napisać najbardziej zaskakujący scenariusz, którego nie powstydziłby się nawet najlepszy literat. W życiu pojawia się choroba, szpital. Nie ma czasu na chwile zapomnienia i randki. Co wtedy młody człowiek może poczuć? Czy może poczuć się gorszym? Wyalienowanym?  Oj na pewno! Młody człowiek, któremu przyszło się zmierzyć z chorobą przewlekłą często nie ma „normalnego” życia, musi podporządkować się trybowi, który pomoże w walce z chorobą” .

„Jak cudne i radosne mogą być chwile lat dziecięcych. Gdy w naszych głowach pojawiały się marzenia. O naszej przyszłości, planach. Gdy chcieliśmy zostać lekarzem lub prawnikiem. Nie zawsze jednak życie układa się po naszej myśli. Inaczej przebiega nasza ścieżka życiowa. Czy jednak nie zrealizowane plany zawsze muszą być przykre i bolesne?”

„Gdy leżałam w łóżku ze złamaną nogą, gdy zmarł mój ukochany tata… W tych bolesnych momentach wiedziałam, że mam blisko siebie Anioły… Te w ludzkiej postaci, do których mogę zadzwonić, wypłakać się lub po prostu porozmawiać… Słowa wsparcia, pocieszenia  spowodowały, że stawałam się silniejsza, zaczęłam wierzyć, że jeszcze wszystko jest możliwe… Moje anioły to kiedyś obce mi osoby, nieznane, ale poznawałam je coraz bardziej, bliżej i to one stawały się powiernikami moich sekretów.”

To moje skromne wspomnienia;)

A więc jak widzicie staram się wysyłać złą energię daleko w kosmos… Musiałam tak postąpić, żeby nie dać się pochłonąć do końca depresji… Oczywiście nadal chodzę na terapię, ale myślę, że to ja sama muszę decydować o swoim życiu… Być twardą i dzielną… W końcu życie ma się tylko jedno;)

A.

7 myśli na temat “Wyjeżdżam…bezludna wyspa wita…

Dodaj własny

  1. ” Zrobię coś, co odmieni mi myśli” i to jest prawda, a już bezludna wyspa… to już w ogóle odlot od szarej i czasem smutnej codzienności. Buziaki

    Polubienie

  2. Wszyscy zmagamy się z jakimiś własnymi demonami, od których pragniemy uciec. Dlatego taka bezludna wyspa każdemu by się przydała. A marzenia powinniśmy mieć przez całe życie. Twoja praca dla innych kiedyś zaowocuje pracą dla Ciebie, bo ponoć dobro powraca. I tego Ci życzę, żebyś zawsze miała przy sobie owe Anioły.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: