Popołudnie u przyjaciółki, czyli jak „reanimowałam” żyrafę…

Po chwilach zwątpienia, po kolejnych dniach spędzonych na niepotrzebnym i zbędnym rozmyślaniu nadchodzi moment, gdy czuję się lepiej. Staram się zamykać drzwi przeszłości i żyć...Tak, żyć, ot tak po prostu. Może brzmi to banalnie dla kogoś zdrowego, ale dla mnie słowo "żyć" oznacza wiele. To znaczy, że pomimo przeciwności losu chcę jeszcze powalczyć o siebie.... Czytaj dalej →

Reklamy

O „szczęściu”, które dają dzieci…

24 lata obecności RZS w mym życiu spowodowało, że mój organizm jest w nie małym stopniu zniszczony. Muszę przez cały czas brać leki, encorton (jest sterydem) oraz metotreksat, lek onkologiczny, który powoduje spustoszenie w organizmie. Walka z chorobą jest nierówna. Mimo zastosowanego leczenia RZS ciągle postępuje. Powoli, podstępnie, z ukrycia. Nigdy nie będę zdrowa, nigdy... Czytaj dalej →

O kolejnej ważnej decyzji…

Witajcie, w minionym tygodniu za główny cel postawiłam sobie przemyślenie tematu dalszych wizyt u psychologa. Od ostatniego spotkania minęło już około 1,5 miesiąca i w końcu nadszedł ten moment, w którym musiałam podjąć decyzję. Próbowałam rozważać wszystkie za i przeciw dalszej kontynuacji terapii. Zdawałam sobie sprawę, że to dzięki wizytom u psychologa podniosłam się z... Czytaj dalej →

Czy strach może być silniejszy od marzeń, czyli rok mojej walki o…siebie

Witajcie, właśnie uświadomiłam sobie, że niebawem minie rok odkąd postanowiłam pisać blog. Czas niesamowicie szybko mija. Dzień po dniu, godzina po godzinie, minuta po minucie. Niczym w kalejdoskopie zmieniają się nasze nastroje, stan zdrowia, zmieniają się osoby wokół nas. Zmieniamy się my sami. Rok temu, gdy postanowiłam zmienić swoje życie, byłam 30-latką, z dużą ilością... Czytaj dalej →

Czasami warto docenić to co się ma…

Miejsce: poradnia medyczna, w jednym z polskich miast. Pacjenci znużeni oczekiwaniem na swoją wizytę u lekarza reumatologa zdawkowo wymieniają opinie, niektórzy czytają książkę, jeszcze inni klikają beznamiętnie w klawiaturę swoich telefonów. Wśród pacjentów można dostrzec dwie młode dziewczyny. Być może są rówieśniczkami. Każda z nich zapewne ma swoją historię życia, zmaganie się z RZS i... Czytaj dalej →

Ten moment musiał nadejść…

Witajcie, za oknem piękne słońce, bezchmurne niebo. Jednym słowem idealna pogoda na weekendowy odpoczynek. Nie pozostaje nic innego jak cieszyć się życiem. Jednak mi od wczorajszego wieczoru RZS postanowił przypomnieć o swoim istnieniu. W nocy bolała mnie większość stawów: kolana, stopy, łokcie, itd. Kołdra ciążyła niczym kamień, a ja nie mogłam zasnąć. Około godziny szóstej... Czytaj dalej →

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑